Tags: polityka

Dień PObiedy

Wróciłem do domu o trzeciej z liczenia głosów, żądny informacji (pierwszą połowę niedzieli przespałem, drugą - przesiedziałem w komisji), rzut oka na liveboksa - nie ma internetu. Cholera. Bez przekonania zrestartowałem urządzenie (co nigdy nie pomaga).

Pomogło.

A tak wyglądają wyniki w mojej komisji:
Frekwencja - 72% (prawie nam kart zabrakło)
PO - 57%
numer 1 na liście PO - 44,5%
PiSs - 28%
LiD - 8,3%
PSL - 2,8%
LPR - 1,5%
Polska Partia Pracy - 1%
Samoobrona - 0,3%
numer 17 na liście PO - trzy głosy, ale się dostał :)

Jak Maciek z Łukaszenką korespondował

28 lipca 1990 Rada Najwyższa Białorusi przyjęła deklarację o suwerenności republiki. Ten dzień jest obchodzony przez demokratyczną opozycję jako Dzień Niepodległości. Ale wiadomo - jeśli opozycja coś świętuje, to znaczy, że władze będą próbować w tym przeszkodzić. Tak było i w tym rok u - milicja nie dopuściła do demonstracji, zebranych ludzi rozpędziła, a część zatrzymała. Dwa dni później, 30 lipca, za udział w demonstracji na 7 dni więzienia skazano Franka Viačorkę, syna Vincuka Viačorki, lidera partii Białoruski Front Narodowy.

Szybko powstała akcja pisania e-maili w sprawie obrony Franka. Takiego e-maila, którego adresatami byli służba prasowa Alaksandra Łukaszenki oraz ojciec Franka, wysłałem i ja. Od tych pierwszych już po niecałej godzinie dostałem odpowiedź, jakiej bym się nie spodziewał.
Maciej Krol, в следующий раз прежде чем сесть за компьютер не курите "травку" - это вредно, как уверяют врачи и как в этом убеждает ваше письмо. И старайтесь меньше переживать - неокрепшей нервной системе молодого студента это отнюдь не на пользу.

Активисты, выступающие за здоровый образ жизни.
Wielu rzeczy spodziewałem się po białoruskim reżymie, ale żeby służba prasowa głowy państwa używała takiego stylu w listach? Ścięło mnie to z nóg.

Podumałem i odpisałem.
Я спадзяваўся такога адказу. Які шэф, такія акцівісты.

Поспехаў вам...
Na co press-służba odpowiedziała:
А навошта ж тады пiшам, калi на іншы адказ не спадзяемся? Пратэст дзеля пратэсту?..
Moja cięta riposta wyglądała tak:
А што ж вы можаце ведаць пра пратэсты? Хіба толькі як арыштаваць і пераследаваць іх удзельнікаў.

PS. Вы беларускаю валодаеце? Я ф шоке!
A ichnia:
> PS. Вы беларускаю валодаеце? Я ф шоке!
Тут у вас ёсць памылачка граматычная...[myśleli, że zrobiłem ją nieświadomie? to mi ubliżyło!]

Пройдзе колькі часу, і вы, паважаны, будзеце з гумарам успамінаць памылкі сваёй маладосці, нейкія там пратэсты і іншае глупства. І будзеце ўжо разумець, хто і з якой мэтай вамі карыстаўся "уцёмную".
Tym razem naprawdę mnie zirytowali.
Шчыра Вам жадаю калісьці зразумець, што не ўсе дзеянні маладых людзей гэта наступствы маныпуляцыі, выкарыстывання e.t.c. Есць такія, хто ўмее самастойна думаць, аналізаваць, прыходзіць да вывадаў. І ніякай маніпуляцыі ані амерыканскіх грошай там няма.
I chyba im się znudziło, bo szczerze wątpię, żebym ich zagiął. Tym niemniej od czterech dni milczą. A szkoda.

Kaczka we Wrocku czyli o Wioskach Potiomkinowskich

Od paru dni jeżdżąc do pracy zauważyłem w pobliżu siedziby firmy oznaki dobrobytu i wzrostu gospodarczego - panowie w pomarańczowych kamizelkach uwijali się przy łataniu dziur w jezdni, odmalowywaniu fasad budynków, chowaniu wystających ponad nawierzchnię ulicy szyn tramwajowych, etc. Cieszyło mnie to, gdyż lubię patrzeć na piękniejący Wrocław.

Teraz cieszy mnie to mniej, bo powody są - jakby to określić - potiomkinowskie. Otóż z okazji ćwierćwiecza Stanu Wojennego miłościwie panujący nam Lech II, Prezydent Ćwierci Polaków, odwiedzi owe okolice, aby sypnąć hojnie tablicami i odznaczeniami.

W środę o 14.00 będę go (przepraszam - Go) widział z okna. Wczoraj na chwilę pojawiło się stadko policji i borowików. Spodziewamy się w firmie niezłych jaj pojutrze, wizyty smutnych panów w garniturach itp. Będę musiał na wszelki wypadek odwrócić swoje biurko (siedzę tyłem do okna), żeby mnie nie wsadzili za odwracanie się dűpą do Najwyższego.

Kaczka w Wielkim Mieście Kaczka w Wielkim Mieście
Widok z mojego okna na budynek, pod którym jutro buszować będzie Lech II.

Maraton Pisania Listów AI

Przeszedłem się dziś na Maraton Pisania Listów organizowany przez Amnesty International. Spodziewałem się tłumów, niestety na miejscu zastałem cztery osoby. Dostałem wytyczne, zasiadłem i zacząłem pisać. Generalnie listy pisze się w swoim ojczystym języku, niezależnie, dokąd mają iść, tylko nazwiska ludzi, w których obronie się pisze, a także rozmaite daty i kluczowe miejsca się wyróżnia w tekście. Idea jest taka, że dostaje jakiś tam kacyk czy inny dyktator parę setek listów w wielu językach z powtarzającym się jednym albo kilkoma nazwiskami. Upierdliwość działa :) Według AI około jedna trzecia listów daje wyraźny efekt, czyli na przykład zaprzestanie stosowania tortur, wypuszczenie więźnia lub złagodzenie wyroku.

W trzy godziny napisałem około 13-15 listów (każdy na A4), do różnych Meksyków, Burundi, Botswan, republik bananowo-kokosowych, do Uzbekistanu, Rosji, nawet do Szwecji, a na deser zostawiłem sobie Białoruś, bo wiedziałem, że nic mnie nie zmęczy tak, jak tytułowanie Łukašenki „Szanownym Panem Prezydentem”.

...bo dobrze jest czasem zrobić coś dla innych.